Dokąd na wakacje?

Chyba jeszcze w żadnym roku krajobraz wakacyjnych wyborów klientów nie był tak różny od tego, do jakiego touroperatorzy i agenci przyzwyczaili się przez ostatnich kilkanaście lat.

Właściwie trudno mówić o jakimkolwiek zaskoczeniu. Wycieczki do Tunezji nie sprzedają się od kilku miesięcy, Egipt po afrykańskiej stronie Morza Czerwonego budzi jeszcze pewne zainteresowanie klientów, ale już na Półwyspie Synaj, dokąd nie lata nadal większość dużych, europejskich touroperatorów, sytuacja wygląda o wiele gorzej. Zimą obłożenie w części tamtejszych hoteli wynosiło niewiele ponad 20 procent. To oznacza zwolnienia pracowników, a dalej spadek jakości usług. Zresztą ten sam problem dotyka także Tunezji. Touroperatorzy maksymalnie negocjują ceny w dół, by zachęcić turystów atrakcyjną ofertą, hotelarzom za tak niskie pieniądze trudno zapewnić najwyższy standard obsługi czy wyżywienia. W przypadku Turcji spadki w liczbie rezerwacji wahają się, w zależności od rynku, od 37 do 70 procent, przy czym ta pierwsza wartość odnosi się do Niemiec, druga do Polski. Grecja też budzi różne odczucia klientów. Ostatnie analizy pokazują, że w tym roku Helladę odwiedzić może nawet 27 milionów turystów, ale już dziś prawie na pewno wiadomo, że ruch nie rozłoży się równomiernie. Podczas gdy niektóre regiony będą zapchane turystami do granic wytrzymałości, inne zanotują zauważalne spadki w liczbie przyjazdów. Dotyczy to przede wszystkim wysp położonych w północnej części Morza Egejskiego. Powód? Obawa przed uchodźcami.

Co trochę zaskakujące, miejscom takim jak Kos nadal trudno przebić się do potencjalnych klientów z informacjami, że uchodźców praktycznie tam nie ma. Burmistrz wyspy rozesłał nawet do touroperatorów i agentów turystycznych oficjalne pismo, w którym stwierdza, że problem imigrantów został rozwiązany. Potwierdzić to miała grupa kilkuset sprzedawców i dziennikarzy, także z Polski, którzy niedawno wizytowali wyspę. Wszyscy powtarzają jak jeden mąż – uchodźców nie ma, a wakacje na wyspie Hipokratesa są szczególnie atrakcyjne dla rodzin z dziećmi. Rozrywkę zapewniają hotele z basenami, zjeżdżalniami i animacjami.

Tymczasem europejscy klienci już zaczęli szturmować Hiszpanię i Portugalię, dużą popularnością cieszy się Bułgaria, i to nie tylko wśród polskich turystów, ale przede wszystkim tych zachodnich. Niemcy, do tej pory ostrożni wobec tego ostatniego kierunku, masowo wybierają się w tym roku do Słonecznego Brzegu i Złotych Piasków. Analizując europejski rynek podróży, nie można zapominać o Rosjanach, którym nie wolno podróżować do Turcji, i którzy nie mają możliwości dotarcia ze swojego kraju do Egiptu. A że to gigantyczny rynek źródłowy dla każdego kierunku turystycznego, chyba nikogo przekonywać nie trzeba.

Skupienie klientów z różnych rynków europejskich oznacza jedno, tłok w kurortach, na plaży, w hotelach, dołóżmy do tego wysokie ceny i już możemy wyobrazić sobie tegoroczne, idealne wakacje w najpopularniejszych europejskich kurortach. W niektórych przypadkach pojawić się może jeszcze jeden problem, tak zwany overbooking w hotelach, jaki występuje w momencie, gdy obiekt przyjmie więcej rezerwacji niż jest w stanie obsłużyć. Zazwyczaj w takich przypadkach „tańszych” klientów, którzy za pobyt płacą mniej niż goście innych narodowości, przerzuca się na dzień, dwa do alternatywnych hoteli, o tym samym standardzie, ale niekoniecznie tak samo atrakcyjnych z punktu widzenia danego turysty. Inaczej będzie w Turcji, która dziś oferuje najlepszy stosunek ceny do jakości. Tam tłumów, które przewijały się przez plaże, promenady i kluby w latach poprzednich, raczej nie będzie. Wielu ekspertów twierdzi, że turyści ostatecznie zdecydują się na ten kierunek skuszeni atrakcyjnymi cenami. Kraj będzie jednym z głównych sprzedawanych w ramach oferty last minute, choć i tu nie należy spodziewać się nieograniczonego wyboru. Touroperatorzy zniechęceni wynikami wczesnej rezerwacji przerzucili samoloty, które miały obsługiwać loty do Turcji na inne kierunki. Oczywiście popyt jest tu królem, jeśli nagle wszyscy zapragną spędzić wakacje w regionie Antalyi lub w tureckich kurortach rozlokowanych wzdłuż Morza Egejskiego, połączenia zostaną szybko zorganizowane.

Co zatem robić? Dokąd jechać? Najlepiej tam, gdzie będzie można odpocząć w sposób, w jaki się lubi. Zamiast ulegać powszechnej panice i skreślać atrakcyjne miejsca z powodu błędnego wyobrażenia o kierunku, lepiej przeanalizować wszystkie za i przeciw dotyczące wyboru kraju, regionu i kurortu, spojrzeć na mapę, rzetelnie ocenić odległości między punktami zapalnymi a miejscem rzeczywistego pobytu, ale przede wszystkim szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie – czy na wakacjach w ….. (tu wpisz odpowiedni kraj) wypocznę? Bo jeśli wyjazd ma wiązać się z obawą o własne bezpieczeństwo, albo z nerwami wywołanymi przeciskaniem się przez tłum innych turystów do muzeum, do bufetu lub do baru, to może lepiej zdecydować się na wyjazd w miejsce, które takich doznać nam oszczędzi. Jakie to miejsce? Na to pytanie niestety nie ma jednej odpowiedzi. Każdy musi jej sobie udzielić sam.
Trwa ładowanie komentarzy...